Homoseksualizm w Kościele – „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie” Frédéric Martel

Nowe, udokumentowane odkrycia

Nareszcie ktoś zamiast kreować i powiększać podszytą plotkami sensację, przeprowadził rzetelne śledztwo i w dobry sposób (choć temat odbiega nieco od pojęcia „dobry”) wyłożył – mówiąc kolokwialnie – kawę na ławę. „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie” to nowa książka Frédérica Martela, która wzbudza kontrowersje i jednocześnie jest często czytana i komentowana na całym świecie. Premiera tytułu nałożyła się na synod biskupów w sprawie pedofilii w Kościele. Proszę sobie tylko wyobrazić reakcje, niedowierzanie i bulwers.

Założenia autora

Martel nie musiał szczególnie nakłaniać do rozmowy wielu biskupów, kardynałów, księży. Niektórzy zdeklarowali się jako homoseksualiści, którzy (co nie powinno w dzisiejszych czasach już nikogo dziwić) są aktywni seksualnie. Dzięki nim poznaliśmy watykańskie sekrety. Poznajemy życie od środka księży gejów, hierarchów. Pisarz nie uważa, że homoseksualizm to zło. Daje do zrozumienia jakie są skutki tego zjawiska i jak to wpływa na funkcjonowanie Kościoła, a zwłaszcza papieża. Przygotowanie książki wymagało ogromnego wysiłku i cierpliwości, ale Martel podołał temu zadaniu. Dużo pracy włożył, aby powstała „Sodoma…” nie licząc się za bardzo falą krytyki. Zależało mu przede wszystkim na ukazaniu prawdy. Prawdy, która sprytnie chowa się za następnymi drzwiami.

Wychodzi on z założenia, że połowa XX w., przede wszystkim we Włoszech, ale też w krajach zachodnich, to czas, w którym młodzi, bezradni, homoseksualni mężczyźni wybierają ścieżkę duchową, bo uważają, że to najtrafniejsza decyzja. Przecież ten zawód często cieszył się autorytetem, przymusowy celibat nie nakłaniał do założenia rodziny. Dalej sądzi też że aż 70-80% kapłanów to geje, którzy promują i wywyższają swoich kochanków, przyjaciół, a później mogli spokojnie zasiadać na najwyższych szczeblach drabiny kościelnej. Francuski pisarz potwierdza też, że nie wszyscy duchowni homoseksualiści utrzymują stosunki seksualne, określa się ich mianem „homofilny”. Są też tacy księża, którzy do swojej orientacji się nie przyznają i cały czas żyją pod przykrywką, tak jak Kościół, nie zgadzając się na homoseksualizm.

Według  Frédérica Martela rozwiązanie do spraw Kościoła na przestrzeni wieków oraz dzisiaj, kryje się właśnie w seksualna orientacja. Wspomina w swojej książce o  różnych wydarzeniach, zaczynając od końcówki bycia u władzy Pawła VI w latach siedemdziesiątych, kończąc na dzisiejszym sprawowaniu obowiązków papieskich przez p. Franciszka.

Jak wspomniano na samym początku, rozmowę z księżmi Martel przeprowadził aż 1500 razy w wszelkiego rodzaju wywiadach.

Harry Hole powraca

Nóż” to już dwunasta część popularnej serii powieściowej o norweskim policjancie Harrym Hole, wykreowanej przez Jo Nesbø, a określanej czasem mianem „nordic noir”. Nie ulega wątpliwości, że autor trzyma poziom, do jakiego nas przyzwyczaił. Nie jest to bajka dla grzecznych dzieci, lecz thriller psychologiczny z przemocą i krwią w tle: morderstwa, gwałty, samobójstwa i śledztwo w oparach alkoholu. Na pierwszym planie są z kolei Harry Hole i jego skomplikowana osobowość.

Harry Hole – policjant ze skazą

Harry’ego Hole spotkaliśmy po raz pierwszy w książce „Człowiek-nietoperz”, wydanej w Norwegii w 1997 roku, a w Polsce trochę później – w r. 2005. Postać tę można tyle samo kochać, co nienawidzić. Hole to doświadczony policjant. Doświadczony nie tylko zawodowo, ale także przez życie obfitujące w traumatyczne wydarzenia. Jako lekarstwo na stresy (zarówno te związane z pracą, jak i prywatne) oraz obolałą duszę stosuje on alkohol w dużych dawkach, czego skutkiem są m.in. częste kłopoty z przełożonymi. Hole miewa czasami okresy abstynencji, lecz po nich nałóg wraca z jeszcze większą mocą. W powieści „Nóż”, dwunastej części cyklu, Harry znowu jest na samym dnie: osamotniony, porzucony przez kobietę, a nawet wprost wyrzucony przez nią z domu, zdruzgotany, pochwycony w silne szpony nałogu. Zamiast miłosnej sielanki z ukochaną Harry’ego czekają objęcia „Jima Beama”, a czytelnikom autor serwuje – miast eleganckiego oficera – pijanego, śmierdzącego, podstarzałego nieudacznika. Jak zwykle okaże się jednak, że nawet pijany Hole jest więcej wart niż cały oddział trzeźwych policjantów.

Punktem wyjścia najnowszej powieści Jo Nesbø staje się dramatyczna sytuacja, w której nasz niespełna 50-letni bohater odkrywa na swoim ciele i ubraniu obfite ślady krwi, jednocześnie zupełnie nie pamiętając (przez ciąg alkoholowy i ogromny kac), co się mogło wydarzyć. Jest to spełnienie zapowiedzi pisarza, który informował czytelników, że w kolejnej części zgotuje Harry’emu prawdziwe piekło.

Kryminalny majstersztyk i thriller psychologiczny

Jo Nesbø wielokrotnie udowadniał, że znakomicie potrafi skonstruować kryminalną intrygę, z którą może się zmierzyć odbiorca. Nie inaczej jest w „Nożu”, zapewniającym nam ponad 450 stron zabawy w rozszyfrowywanie mordercy. Niełatwo jest rozwikłać zagadkę: „kto zabił?”. Autor nieraz kieruje nas na manowce i w ślepe uliczki, bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę, by po chwili zaskoczyć niespodziewanym zwrotem akcji, a to w kryminałach jest bardzo cenne. Nesbø po mistrzowsku wgryza się także w psychologię postaci. W powieści „Nóż” dowiadujemy się wiele o Harrym, jego emocjach i psychice. Jak każdy porządny thriller książka ta trzyma w napięciu od początku po ostatnie słowa.